Wireless Media Stick: recenzja i zastosowania
Wireless Media Stick to niewielki adapter USB, który nie ma własnej pamięci na multimedia, a mimo to w tunerze czy telewizorze widnieje jako dysk. W środku siedzi karta sieci WiFi, która wystawia zasoby udostępnione w sieci lokalnej tak, jakby były podłączone kablem. Testowałem go z tunerem DVB-T i dyskiem sieciowym.
Pomysł jest prosty: urządzenie z portem USB, które nie potrafi niczego odtworzyć z sieci, dostaje mostek do udziału sieciowego. Pytanie brzmi, czy w praktyce da się z tego korzystać wygodnie, czy to rozwiązanie na jeden wieczór i odstawienie na półkę.
Do czego to właściwie służy
Mostek jest jednostronny: pokazuje pliki z sieci jako zawartość nośnika USB. Odbiornik nie wie, że dane przychodzą przez WiFi, i obsługuje je jak zwykły pendrive. To działa wszędzie tam, gdzie urządzenie ma port USB, ale nie ma dostępu do sieci.
Pojemność jest wirtualna i zależy od tego, co udostępnisz w sieci. Sam adapter nie przechowuje plików, więc jego rola sprowadza się do pośrednictwa. To ważne, bo większość ograniczeń, o których piszę dalej, wynika właśnie z tego pośrednictwa i z systemu plików.
Jak to działa w codziennym użyciu
Po włożeniu do portu adapter startuje, loguje się do sieci WiFi i skanuje udziały. Cały proces trwa zauważalnie długo, więc nie jest to rozwiązanie do szybkiego podglądu zdjęć. Dopiero po zakończeniu skanowania odbiornik widzi pliki i foldery.
Adapter widzi stan zasobów z momentu uruchomienia. Jeśli po włożeniu do portu dodasz do udziału nowy plik, nie pojawi się on na liście. Trzeba wyjąć adapter i włożyć go ponownie albo zrestartować odbiornik. To ograniczenie protokołu, nie usterka egzemplarza.
Ograniczenia, które bolą najbardziej
Nie da się udostępnić podkatalogu, tylko cały udział. Przy limitach pojemności oznacza to konieczność tworzenia mniejszych udziałów i przenoszenia do nich plików, co przy dysku sieciowym jest dodatkową pracą. Trzeba też pilnować, ile danych jest w każdym z nich.
Drugie ograniczenie to system plików, który nie obsługuje pojedynczych plików o dużym rozmiarze. Pliki większe niż dopuszczalny limit są po prostu niewidoczne, a nie zgłoszone jako błąd. W praktyce pełnometrażowy film w wysokiej rozdzielczości może w ogóle nie pojawić się na liście.
Trzecie to wydajność odbiornika. Na moim tunerze film startował z opóźnieniem, dłuższym przy pierwszym odtworzeniu, a przewijanie nie było płynne. Przy materiale w wyższej rozdzielczości odtwarzanie zatrzymywało się po chwili i następował powrót do menu.
Sieć i zakłócenia
Adapter pracuje w paśmie, które w bloku jest zwykle zatłoczone. Gdy w pobliżu działało kilka sieci na tym samym kanale, adapter zawieszał się albo resetował w trakcie transmisji. Zmiana kanału na odleglejszy rozwiązała problem, ale nie jest to ustawienie, które raz ustawisz i zapomnisz.
Zmiana szerokości kanału też potrafi pomóc, choć efekt bywa odwrotny do oczekiwanego. Warto sprawdzić oba warianty i zapisać, który jest stabilny, bo po restarcie routera ustawienia mogą wrócić do domyślnych. Bez tego wracasz do punktu wyjścia.
- Sprawdź, czy odbiornik widzi nośniki USB bez zasilania zewnętrznego.
- Podziel zasoby na udziały mieszczące się w limicie.
- Trzymaj duże pliki poza udostępnianym katalogiem.
- Ustaw kanał WiFi z dala od sąsiedzkich sieci.
- Restartuj adapter po dodaniu nowych plików.
- Nie licz na płynne przewijanie długich materiałów.
Aktualizacje oprogramowania
Aktualizację firmware przeprowadza się z poziomu interfejsu WWW adaptera, jednym kliknięciem. Producent wydawał nowe wersje regularnie, więc urządzenie nie zostało porzucone od razu po premierze. To plus, bo wiele podobnych adapterów kończy wsparcie po pierwszym roku.
Zapowiadane były zmiany, które miały usunąć najważniejsze ograniczenia: większa dostępna pojemność i obsługa systemu plików bez limitu rozmiaru pliku. Jeśli te funkcje trafiły do kolejnych wersji, adapter staje się znacznie bardziej użyteczny. W wersji, którą testowałem, ich nie było.
| Kryterium | Co sprawdzić | Dlaczego to ważne |
|---|---|---|
| Odbiornik | Czy odtwarza z USB bez zasilania | Nie każdy port dostarcza prąd |
| Połączenie | Zasięg WiFi w miejscu pracy | Słaby sygnał resetuje transmisję |
| Pojemność | Limit widocznych zasobów | Większy udział będzie niewidoczny |
| Pliki | Rozmiar pojedynczego materiału | Duże filmy mogą nie być widoczne |
| Kanał | Zatłoczenie pasma w okolicy | Decyduje o stabilności odtwarzania |
Czego nie zrobisz
Nie nagrasz materiału na ten nośnik, bo adapter nie zapisuje danych. Nie sterujesz nim z telefonu ani nie sprawdzisz, co jest w udziale, bez sięgania do odbiornika. To nie serwer plików i nie centrum multimediów, a wyłącznie mostek między portem USB a siecią.
Nie licz też na wygodne przeglądanie dużej biblioteki. Lista plików na tunerze jest długa i przewijanie jej pilotem męczy. Jeśli masz tysiące plików w jednym katalogu, lepiej podzielić je na foldery tematyczne, zanim w ogóle podłączysz adapter.
Alternatywy i sens zakupu
Zakup wiąże się z kosztem wysyłki z zagranicy i opłatami celnymi, więc finalna kwota bywa wyższa niż cena w sklepie producenta. Przy takim rachunku warto porównać adapter z prostym odtwarzaczem sieciowym, który robi to samo bez kombinowania z udziałami i limitami.
Jeśli telewizor ma wbudowany dostęp do sieci, ten adapter nie jest potrzebny. Jeśli masz stary tuner bez sieci i nie chcesz go wymieniać, adapter jest tańszym sposobem na podłączenie dysku sieciowego niż nowy sprzęt. To wąska grupa odbiorców, ale w niej rozwiązanie ma sens.
Werdykt
Urządzenie działa i robi dokładnie to, co obiecuje, tylko obietnica jest skromna. Do zdjęć, muzyki i krótkich materiałów w standardowej rozdzielczości sprawdzi się bez zastrzeżeń. Do filmów w wysokiej rozdzielczości i dużej biblioteki już nie, bo ograniczenia dają o sobie znać przy każdym odtwarzaniu.
Wróciłbym do tego zakupu tylko w jednym przypadku: gdybym miał odbiornik bez sieci i dysk z materiałami, których nie chcę przenosić na pendrive. W każdym innym scenariuszu lepiej wydać te pieniądze na urządzenie, które radzi sobie z siecią natywnie i nie wymaga tworzenia obejść.
Przeczytaj także
Recenzja robota sprzątającego: na co patrzeć
Nawigacja, szczotki, czas pracy i koszt eksploatacji zamiast marketingu.
Recenzja ekspresu do kawy: kryteria wyboru
Ciśnienie, młynek, czyszczenie i koszt filiżanki w codziennym użyciu.
Recenzja odkurzacza pionowego
Siła ssania, akumulator, filtry i waga — co naprawdę zmienia pracę.